Spotkanie Wspólnoty Męskiej – 17.05.2016

Na spotkaniu naszej Wspólnoty Męskiej, w ramach konferencji, zgłębiliśmy temat – depresja jako efekt straty. Z ust naszego prowadzącego – brata Przemka – padło wiele różnych myśli. Nie sposób przytoczyć wszystkie, dlatego skupię się na tych, które wydały mi się interesujące.
Depresja kojarzy się ze stratą czyli czymś co utraciliśmy lub czego nie posiadamy oraz z wrażliwością, która nie jest wadą, a wręcz darem. Jak zatem pogodzić ową stratę i wrażliwość z powołaniem mężczyzny do bycia opiekunem albo z oczekiwaniem od mężczyzny by był silnym oparciem dla kobiety? Otóż w odpowiedzi wystarczy powiedzieć, że największa siła ukryta jest tam gdzie nasza słabość, że siła w słabości się doskonali. Mimo wszystko mężczyzna boi się jej. Ucieka od zranienia, krzywdy, cierpienia. W naszej mentalności figuruje mężczyzna jako jednostka silna, bezkompromisowa, nieprzejednana… Gdy wejdziemy jednak głębiej, na przykład w konkretną sytuację lub gdy poznamy bliżej osobę, wszystko okazuje się jedynie pozą, jedynie szorstką powierzchownością. To co za nią się kryje to dziecko, które tłamsimy w sobie wstydząc się prawdy. Czasami pomaga alkohol, który pozwala ukryć mężczyźnie te rzeczy, z którymi nie daje rady, ale ta droga jest ze wszech miar zła, bo prowadzi do uzależnienia.
Co zatem sądzić o depresji? Czy jest potrzebnym doświadczeniem dla każdego człowieka? Otóż jednoznacznej odpowiedzi nie można chyba udzielić. Z jednej strony depresja prowadzi na drogę pokory, uświadamia mężczyźnie, że na pewne rzeczy nie ma wpływu, jest zdany na Boga lub innego człowieka. Z drugiej strony depresja jest stanem rozpaczy, buntu, złością, nie godzeniem się z własnym krzyżem. Wydaje mi się, że w depresji dokonuje się nieustanny dialog z Bogiem, sprzeczanie się z Nim. Jedno jest pewne: Jezus może być ucieczką, bowiem ukrzyżowany Chrystus jest dowodem solidarności Boga z cierpiącym człowiekiem.

Z Panem Bogiem
Adam Siwołowski.

depresja