Spotkanie Wspólnoty Męskiej – 21.06.2016

Dzisiejsza Ewangelia złożona jest z trzech części: O powściągliwości w sądzeniu, o złotej zasadzie postępowania i o bramie ciasnej i szerokiej. Osobiście do mnie przemawia jednak fragment o wytrwałości w modlitwie, gdzie św. Mateusz – podobnie zresztą jak św. Łukasz w swojej Ewangelii – mówi o modlitwie tak czystej, że jej sprawcze działanie jest czymś pewnym, na wyciągnięcie ręki. „…proście, a będzie wam dane…”. W tym zdaniu zawarta jest kwintesencja Bożej miłości, która zagarnia ludzkość skrzydłami duchowego spełnienia.

Przez całe spotkanie naszej Wspólnoty Męskiej nie dawała mi jedna natarczywa skądinąd – myśl. Przyznam się, że dałem się porwać temu strumieniowi świadomości.

Przytoczę pewne zdarzenie z mojego życia, aby wyjaśnić nurtujące mnie wątpliwości, a może lepiej powiedzieć – odkrycia. Otóż miało to miejsce pod koniec ubiegłego wieku 🙂 Należałem wówczas do Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży. Spotykaliśmy się w małej salce, do której wkrótce rościliśmy sobie prawo „własności”. Z tego powodu każdy dostał zadania. Dziewczyny sprzątały, mężczyźni byli od cięższych prac. Ja miałem zrobić karnisze na niezbędne w salce zasłony. Przygotowałem sobie wiertarkę, karnisze, żabki ( firanki miały przynieść dziewczyny ). Wybrałem nawet wiertła widłowe. Całą drogę do Domu Katechetycznego przejechałem autobusem z modlitwą na „cichych” ustach. Modliłem się mniej więcej tymi słowami: „Boże spraw, aby moje wiertła mogły lekko wejść w ścianę”. Obawiałem się po prostu, że ściana jest betonowa. Okazało się ku mojemu zdziwieniu, że wiertła po prostu wchodziły w ścianę jak w masło. To nie było dobre, bo kołki nie mogły utrzymać ciężaru.

Dostałem, to o co prosiłem. Wypowiedziałem do Boga prośbę, która ziściła się w sposób powiedziałbym bardzo bezwzględny. Wtedy doszedłem do wniosku, żeby ostrożnie prosić o cokolwiek, bo Bóg słucha – otwiera drzwi kołaczącemu.

To nauczyło mnie stawać przed Bogiem oficjalnie. Wiem, że nasz Stwórca zna każdą naszą myśl, zanim jeszcze zostanie wypowiedziana, ale pragnie też, abyśmy szanowali – Słowo. „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo”.

Od tamtej pory staram się ufać Panu Bogu, bo On wie najlepiej co nam potrzeba. Nie będę teraz chyba gołosłowny mówiąc, że trzeba uważać na to o co się prosi…

Z Bogiem

Adam Siwołowski.